Moja pielęgnacja :)

Czyli czego to ja nie robię, że wyglądam, jak wyglądam…

Kiedy pytają mnie… -„Antyweszko, co robisz, że masz takie piękne lico?”… to wtedy odpowiadam:

/No dobra, nikt mnie już o takie rzeczy nie pyta. Hellloooł? Mam już 30 lat… Kto pyta trzydziechy o urodę? Koniec. Skończyło się…

Ale nic nie zmieni faktu, że od początku istnienia tego bloga, pytacie o różne urodowe triki (że niby moja cera wygląda na mniej problematyczną, niż niektórych z Was? Siriusli?). Prawda jest taka, że na temat urody to ja nigdy za wiele nie wiedziałam i co ja Wam niby powiem, że woda i mydło? Jednak wiecie, że od pewnego czasu (duuużo) bardziej zwracam uwagę na to, co nakładam na ciało, włosy itp… I dziś wreszcie mogę Wam wyznać, żeee…

Nie używam już żadnych kosmetyków!

Tzn kolorówka jeszcze jest (eyeliner, tusz, kredka, żółty korektor i bronzer), ale mam na myśli pielęgnację, czyli tę całą kupę chemii, którą wciskają nam koncerny, mówiąc, że to oni się na tym znają, a my mamy tylko brać, nie gadać i się smarować. Czy to znaczy, że poza kolorówką tylko woda i mydło? A skąd! A z resztą sami zobaczcie:

/No to jedziemy od góry, czyli od samego czubka Antyweszki/

1 – Pielęgnacja włosów

Powiedziałam sobie, że nie będę Was już cisnąć na mycie włosów metodą, gdy sama (no dobra, za namową stylisty fryzur Jacka Kudelskiego, którego zaprosiłam do rozmowy na blogu i efekty mam nadzieję już niebawem!) właśnie przerzuciłam się na… szare mydło (oczywiście to dawne, potasowe, 72%). Trzeba się bardziej przyłożyć podczas tworzenia piany, ale efekt jest wspaniały (dzięki Jacku!). Oczywiście, że nie będę Was teraz namawiać na szare mydło (#weszkoadajmityspokój), ale nadal będę Was cisnąć do stosowania „odżywki” z tamtej metody, którą było:

Zakwaszenie skóry głowy!

To jest ultra-ważne nie tylko dlatego, że musimy przywrócić prawidłowe pH skóry (produkty do mycia włosów mają odczyn zasadowy 8-9, woda obojętny 7, a skóra głowy lekko kwasowy 5,5), ale również dlatego, że większość z nas ma w domu naprawdę twardą wodę (to dlatego woda z octem jabłkowym tak świetnie radzi sobie z myciem okien – ocet zmiękcza wodę!). Czym można go zastąpić, jeśli nie znosimy jego zapachu? Pół łyżeczki kwasku cytrynowego na 1L wody i problem rozwiązany (tej odżywki już nie spłukujemy!). Czy można to jakoś podrasować? Pewnie, że można! Mój ulubiony trik, to dodanie 2-3 kropel naturalnego olejku rozmarynowego (eterycznego, nie zapachowego!). Rozmaryn zapobiega wypadaniu włosów, zwalcza łupież, a nawet poprawia pamięć! I robi coś jeszcze – pewnego razu, gdy masowałam sobie nim skronie (dla poprawy koncentracji podczas pisania), w pół godziny zniknęła mi krostka, która się tam znajdowała (czary jakieś?).

2 – Pielęgnacja twarzy – demakijaż

Jeszcze do niedawna, moja wieczorna rutyna wyglądała tak – najpierw micelem zmywałam makijaż (nie używam kosmetyków wodoodpornych, więc to w zupełności wystarczyło), potem przemywałam twarz wodą, a na końcu nakładałam olej (ten kolorował mi poduszkę, więc przerzuciłam się na słodkie migdały). A teraz z wszystkich powyższych kroków został już tylko jeden – olej <3

Po prostu wybieram jeden z powyższych, jedna pompka i już. Świetnie radzą sobie ze zmywaniem makijażu i nie muszę już się bawić ani w „micelowanie”, ani w spłukiwanie wodą. No może czasem, gdy w drugiej fazie cyklu moja cera troszkę wariuje, podrasowuję wieczorny rytuał, dodając jeszcze jeden etap, w zależności od potrzeb. A mowa o:

3 – Pielęgnacja twarzy – problemy z cerą

Na razie odkryłam trzy takie eliksiry na problemy z cerą, ale kto wie ile ich jest? Oczywiście nie stosuję ich solo, tylko miksuję z jednym z powyższych olejów. Tak oto olejek z szałwii hiszpańskiej świetnie radzi sobie z suchymi skórkami, lemongrasowy (z trawy cytrynowej) zwęża pory (!), a cytrynowy rozjaśnia skórę i przebarwienia (w tym piegi, ale piegi są super <3), usuwa pryszcze i krostki, a nawet zwalcza brodawki! Ale to ostatnie już Wy wypróbujcie, bo ja już swoje usunęłam (tym sposobem, ale wiem, że nie na każdego działa). I mój ulubiony punkt w pielęgnacji – nigdy nie myję twarzy rano (przemywam tylko oczy). Uczucie ściągniętej skóry? Już od wielu lat nie mam pojęcia co to takiego…

4 – Pielęgnacja jamy ustnej – mycie i nitkowanie

Nie będę poruszać kwestii fluoru i jego wpływu na organizm (pewnie znacie już te wszystkie teorie spiskowe), ale gliceryna, SLSy i sacharyna, które są składnikami niemal wszystkich past do zębów, również nie są nam do niczego potrzebne. Właściwie dziś mamy w tym temacie już tyle wspaniałych zamienników, że sklepowe pasty spokojnie mogą sobie odejść do lamusa. Wystarczy ksylitol, zielona glinka, a nawet węgiel aktywny i higiena jamy ustnej wskakuje na wyższy level. A gdy dodamy jeszcze do tego olejki eteryczne, ło panie!

Od smaku mięty pieprzowej jestem już praktycznie uzależniona. Nie dość, że świeżość milion, to toto jeszcze ma właściwości! Poza działaniem antybakteryjnym i przeciwdrobnoustrojowym, pomaga przy przeziębieniu i wszelkich infekcjach! Słyszał kto żeby pasta robiła takie rzeczy? Musimy tylko pamiętać o tym, by dokładnie umyć szczoteczkę (woda nie wypłucze oleju), ale naturalne mydło świetnie sobie z tym poradzi.

Czy nitkowanie w ogóle może przejść na wyższy level? No pewnie! Wystarczy posmarować nić (jeśli się da, możemy otworzyć pudełeczko i nałożyć olejek na całą szpulkę!) olejkiem goździkowym lub cynamonowym (uwaga na ten ostatni, bo jest trochę „pikantny”). Oba olejki od wieków stosuje się w stomatologii, ale oczywiście, że możecie również użyć również mięty i eukaliptusa!

5 – Pielęgnacja jamy ustnej – płukanie ust

Jeśli zastanawiacie się na co tyle punktów dotyczących jamy ustnej, to pod tym numerem znajdziecie wyjaśnienie. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o zabiegu „oil pulling” (od jednej z ulubionych vlogerek – Sary z Holistic Habits), pomyślałam, że to jakaś fanaberia – No bo sami zobaczcie – usuwać toksyny z organizmu za pomocą płukania ust olejem jadalnym? Przez 20 minut dziennie? Gdy więc poczytałam o tym trochę więcej (śluzówka, dziąsła, absorpcja toksyn), złapałam się za głowę i od razu wywaliłam pastę do zębów (WTF? „szkodliwa w przypadku połknięcia”, cała lista chemikaliów, które podczas zbyt intensywnego szczotkowania dostają się bezpośrednio do krwi? Ło panie ja dziękuję!). Wiem, że pomyślicie, że przesadzam, ale już dwa razy opisywałam Wam składy kosmetyków, które oficjalnie były przeznaczone do pielęgnacji, a jednak nadawały się raczej do mycia podłóg… W grubych rękawiczkach… Ale wracając do tematu – oil pulling jest świetnym remedium na infekcje, powiększone węzły chłonne, przeziębienie, lub po prostu rutynowe oczyszczanie organizmu z toksyn. I ten zabieg również można podrasować olejkami eterycznymi (moje ulubione to cytrusy, a szczególnie – pomarańczowy i cytrynowy)! Pomarańczowy tonizuje dziąsła, a cytrynowy działa wybielająco. Do jednej łyżki oleju dodajemy 2-3 krople olejku eterycznego i płuczemy usta przez 20 minut. Po upływie tego czasu, miksturę wypluwamy i szczotkujemy zęby, jak co rano. Miodzio <3

6 – Pielęgnacja ciała – naturalny dezodorant i balsam do ciała

Mój naturalny dezodorant, który jest chyba najprostszym tego typu produktem (olej kokosowy, soda i mąka ziemniaczana), trochę dał ciała. Pomijając fakt, że całkiem nieźle działał, to nie wiem dlaczego, ale… ściemniała mi skóra pod pachami… Wyglądało to mega nieestetycznie (dajcie znać czy też tak mieliście?), więc postanowiłam zrezygnować z tego produktu, ale hola hola, oczywiście, że nie wróciłam do aluminium! Najpierw zrobiłam porządny peeling (cukier + mydło potasowe = mega złuszczenie i problem zniknął – Jeśli na Was nie działają naturalne dezodoranty, prawdopodobnie czeka Was długi detoks z peelingiem i wreszcie zaczną działać), a następnie również przerzuciłam się na olejki (a nawet przygotowałam dla Was trzy warianty ślicznych zapachów, zarówno dla facetów, jak i facetek!).

Przygotowujemy niewielką ilość produktu (nie chcemy, żeby się zepsuł):

  • 10-20 pompek bezzapachowego oleju (np arganowy)
  • 20 kropel naturalnego olejku eterycznego, w zależności od pożądanej intensywności zapachu

/Przykładowe kompozycje:

  • geraniowy – reguluje pracę gruczołów, łagodzi podrażnienia (pachnie jak róże, geranium to słynna za PRLu roślinka, zwana „różą biedaka”. U mojej babci jest, a u Waszych?)
  • lawendowy – antybakteryjny, przyspiesza gojenie (męski zapach)
  • koper włoski + szałwia hiszpańska – odświeża, wygładza, tonizuje, usuwa toksyny (zapach anyżowo-ziołowy)

/lawenda + koper włoski dają razem totalnie „męską” kompozycję <3

Taki przyjemny, olejkowy dezodorant nakładamy na skórę, delikatnie rozsmarowujemy aż do wchłonięcia i możemy się ubrać (nie zostawia plam, a nawet jeśli się to zdarzy w pośpiechu, to chyba nie muszę mówić jak łatwo się to pierze w porównaniu ze zwykłymi antyperspirantami, których spranie jest niemal niemożliwe…). O balsamie do ciała powiem krótko – jojoba lub arganowy i do tego kropla dowolnego olejku eterycznego i codziennie pachniemy inaczej <3

7 – Pielęgnacja stóp – zimne stopy

„Znowu trzymałaś stopy w zamrażaczu stóp?” Ten tekst słyszałam codziennie, gdy wchodziłam do łóżka (bardzo romantyczne). Gorący prysznic nie pomagał, a zasypiałam dopiero, gdy stopy były już ciepłe. I znowu uratowały mnie olejki! Jałowiec i jodła wchodzą raz w tygodniu, gdy idzie w ruch mój ukochany hammam, czyli pumeks marokański. Najpierw drapię nim szare mydło, na to olejki (oba po kropelce) i mam pięty dosłownie na wysoki połysk.

Ale to jeszcze nic w porównaniu z moim osobistym rozgrzewaczem stóp, którym jest olejek majerankowy <3 To cudo nie dość, że rozmraża mi stopy (!), to jeszcze działa uspokajająco, relaksująco i pomaga w zasypianiu! Nawet jeśli stopy są jeszcze chłodne, to w ogóle nie jest to odczuwalne, ale proszę w tym nie łazić, tylko od razu wskakiwać do łóżka (bo się poślizgniecie!).

/EDIT czerwiec 2017/

Jeśli wkurza Was częste golenie nóg latem i macie na swoim koncie grzeszki typu golenie nóg na sucho (ciii tylko nikomu nie mówcie), oto stary, sprawdzony sposób: Kilka kropel olejku jałowcowego mieszamy z dowolnym olejem (arganowym, orzechowym, a nawet kujawskim!) i smarujemy po goleniu. To też świetny sposób dla Panów, którzy chcieliby zamienić płyny i mleczka po goleniu na coś bardziej eko-sreko <3 To też gratka dla panów, którzy są posiadaczami dość miękkiego zarostu, a tym samym często mają problem z wrastającymi włoskami – olejek temu zapobiegnie, ale trzeba go połączyć z olejem, który jest dobrze tolerowany przez dany typ skóry (A o tym goleniu na sucho ani mru mru!).

To chyba wszystko jeśli chodzi o moją pielęgnację. Strasznie się cieszę, że mogłam Wam trochę o tym poopowiadać. No to jak? Weźmiecie sobie chociaż jeden z tych siedmiu punkcików? A może znowu gadam oczywistości, które już od dawna stosujecie? Tak czy inaczej, nie byłoby tego wpisu, gdyby nie moja współpraca z przedsiębiorstwem KEJ, które zajmuje się konfekcjonowaniem olejków eterycznych. Ta propozycja spadła mi jak z nieba i temat naturalnych kosmetyków na blogu wreszcie jest kompletny. Olejki są cudowne! Moje aktualnie najukochańsze zapachy to majeranek i wszystkie cytrusy, a szczególnie mandarynka (z zamkniętymi oczami nie umiałabym zgadnąć czy to olejek, czy właśnie potarty świeżutki liść mandarynki!). Pamiętajmy tylko, żeby nie mylić ich z olejkami zapachowymi, które nadają się przede wszystkim do stosowania w kominkach aromatycznych, ewentualnie kąpieli i masażu (koniecznie sprawdzajcie czy dany olejek posiada napis „naturalny olejek eteryczny”).

PS

A jeśli temat pielęgnacji kojarzy Wam się ze starością… dla wszystkich Puchałków, które są w podobnym wieku co ja (i nie tylko), mam coś, co od kilku miesięcy sprawia, że jestem jak zaczarowana i już w ogóle nie przejmuję się przemijającym czasem, moimi wiecznie podkrążonymi oczami, które przeszkadzają wszystkim dookoła, ani w ogóle utratą młodości… Te słowa są jak pacnięcie w łeb z tekstem „ogarnij się babo!”. Dla wrażliwych, od razu zaznaczam, że poniższy obrazek zawiera treści, które urażają uczucia ateistyczne, więc ostrzeżenie dla tychże – czytać nie rekomenduje się <3

A wszystkim pozostałym, mogę tylko buziaka dodać :*

<3 <3 <3 :***

Antyweszka
antywieszak@gmail.com

Ja tu jestem małym drzewkiem, a to są moje małe owoce... Jeśli są przeciętne lub złe, po prostu je tu zostaw... Ale jeśli są dobre i inspirujące, proszę podaj je dalej, abym mogła rosnąć i przynosić Ci coraz lepsze <3 "Nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg" /1Kor.3.7

34 komentarze
  • Karoina
    Posted at 19:53h, 21 czerwca Odpowiedz

    Ja również polecam olejki do zmywania makijażu. U mnie słodki migdały wysuszały skórę za bardzo. Sprawdziła się mieszanka maceratu z nagietka na oliwie, olejku arganowego i Wit. E. Buzię myje tez czarnym mydłem afrykanskim. Pod prysznicem mydła tylko własnej produkcji 😉 robienie własnych kosmetyków i mydeł (takich od zera, same naturalne oleje i masła) niesamowicie wciąga 😀

  • szpetka
    Posted at 15:59h, 30 maja Odpowiedz

    Antyweszko, a masz jakiś specjalny system mycia głowy szarym mydłem? Próbuję przestawić się z sody, ale chociaż mam mydło szare potasowe (72%), chociaż namydlam porządnie i równie porządnie spłukuję, a na koniec polewam głowę wodą z octem (w proporcjach, które w przypadku sody były super), moje włosy wyglądają na nieumyte. Miałam już kilka podejść do mydła, ale efekt w postaci tłustawych kluchów mnie nie przekonuje. Jednym słowem – ratuj! 🙂

    • Antyweszka
      Posted at 18:31h, 30 maja Odpowiedz

      Też miałam ten problem 😉 Najpierw polecam sprawdzić jak mydło sobie radzi ze zmywaniem tłuszczu, bo z tym bywa różnie 😉 Po prostu spróbuj nim umyć naoliwione ręce 😉 Jeśli zda test, kolejny etap to już samo mycie. Nie jest to najprostsze, ale i tak dużo prostsze niż mycie sodą (bardzo fajnie się pieni). Musisz się postarać, żeby gęsta piana pokrywała całe włosy (to trudne, zwłaszcza jeśli myjesz włosy głową w dół, ale nie niemożliwe). Najlepiej mieć pod głową postawiony pojemnik z wodą, w którym zanurzasz mydło i z którego nabierasz po trochę wody. Rozpienią się na pewno i tylko o to chodzi 😉 Aktualnie używam marsylskiego i włosy po umyciu są lekkie i błyszczące 😉

      • szpetka
        Posted at 22:13h, 30 maja

        Mydło tłuszczową próbę przeszło pomyślnie, więc problem najprawdopodobniej tkwi w technice. Dzięki za porady, na pewno wykorzystam 🙂

  • diesirae
    Posted at 22:56h, 29 maja Odpowiedz

    Może to szatan wychodzi z Ciebie tymi pachami i stąd te plamy. A tak serio to dzięki za nowy przepis na dezodorant, myślałam o zrobieniu starszej wersji ale nowa wydaje się nawet prostsza do umotania.

  • Katarina
    Posted at 18:38h, 27 maja Odpowiedz

    Super wpis!
    Kusi mnie sprobowanie mycia glowy szarym mydlem, ale mam obawy co do odzywki z kwasku cytrynowego? Czy aby nie rozjasni wlosow?

    • Antyweszka
      Posted at 14:08h, 29 maja Odpowiedz

      Cytryna rozjaśnia włosy, ale tylko w dużym stężeniu. Nam chodzi tylko o zmiękczenie wody.

      • Katarina
        Posted at 19:54h, 29 maja

        Ok. Dziekuje za odpowiedz.
        W takim razie bede probowac!
        Pozdrawiam

  • Ania
    Posted at 15:54h, 20 maja Odpowiedz

    Nie bardzo rozumiem, piszesz że przy demakijażu tylko pompka olejku i już, żadnego spłukiwania woda. To brzmi trochę jakbys po prostu zostawiła ten olej z resztkami makijażu na twarzy. Naprawdę? Czy jest jednak jeszcze jakiś krok?

    • Antyweszka
      Posted at 17:32h, 20 maja Odpowiedz

      Rozumiem, że waciki na zdjęciu nie naprowadziły na właściwy tor. No to jeszcze raz – olej na wacik (dodaję jeszcze ze dwa psiknięcia mojego octu jabłkowego z wodą) i tym wacikiem przecieram twarz, zmywając makijaż – najpierw te obszary na których w ogóle nie mam makijażu (policzki, czoło) potem okolice nosa, brwi i oczy. Dzięki temu, że wacik ma dwie strony, na pierwszej ląduje makijaż, a na drugiej jego pozostałości. Zarówno olej, jak i ocet jabłkowy z wodą mają pH bliskie odczynowi skóry, więc NAPRAWDĘ nic więcej nie ruszam (chyba, że stan skóry tego wymaga i to wyjaśniłam w kolejnym kroku). Na starość dowiem się czy było warto, ale coś mi podpowiada, że jednak tak 😉

  • bezsennosc
    Posted at 17:46h, 12 maja Odpowiedz

    super wpis! przypomniał mi o kilku olejkach, które kupiłam gdy były tak bardzo na topie, a o których ja sama absolutnie zapomniałam… Antyweszko, mam tylko pytanie, przy wszystkich tych olejkach jest informacja ze należy stosować je zewnętrznie. Jak to się ma w kwestii używania ich do płukania ust albo mycia zębów? Wiadomo że nie połykasz wtedy swojego „plynu” ale język jest kosmicznie ukrwiony i wszystko w jamie ustnej bardzo szybko się wchłania. Czy to po prostu zabezpieczenie firm proponujących olejki, że sugerują by używać ich jedynie do kąpieli, masażow i aromaterapii? Jestem ciekawa Twojego zdania, bo to kwestia, która mnie bardzo interesuje. Pozdrawiam serdecznie znad morza i mega sie cieszę, że taki wpis się pojawił!

    • Antyweszka
      Posted at 18:37h, 12 maja Odpowiedz

      Super, że o to zapytałaś 🙂 Olejki są jak najbardziej naturalne, ale informacja o zewnętrznym stosowaniu musi być wyraźnie zaznaczona, ponieważ oficjalnie są to kosmetyki, a nie leki 🙂 Zawsze najlepiej jest porównać sobie składy, np z pastą do zębów 😉 I ta firma jest producentem olejków, a nie dystrybutorem 🙂 Wszystkie informacje podane na blogu były konsultowane z panią technolog 🙂

      • Aga
        Posted at 18:42h, 21 czerwca

        Antyweszko, sama używam olejków tej firmy (ocet plus kilka kropli olejku zamiast płynu do płukania-polecam;-)), ale nurtuje mnie jedna kwestia. Kej nazywa swoje olejki „naturalnymi olejkami eterycznymi”, zatem co, do jasnej anielki, robią w składzie tychże takie ingredyencyje jak np.: limonene, linalool, geraniol, eugenol (przykłady z opakowań olejku rozmarynowego, drzewa herbacianego i goździkowego)? Toż to samo ZUO…

      • Antyweszka
        Posted at 19:11h, 21 czerwca

        Do płukania czego? 🙂 A może te substancje wydzielają się podczas pozyskiwania olejków i muszą być podane w składzie? Np limonene znajduje się w skórce cytryny. Jedyne zagrożenie ze strony tych substancji to możliwa reakcja alergiczna, dlatego należy je stosować w rozcieńczeniu olejami 🙂 U mnie żadnej reakcji alergicznej póki co nie było 😉

  • Innna
    Posted at 22:34h, 11 maja Odpowiedz

    Idea jest super, naprawdę. Sama weszłam na ich stronę i załadowałam kilka rzeczy do koszyka. Tylko po prostu ten post odbieram jako natarczywą reklamę, taką, do jakiej nie przywykłam na tym blogu. I tyle. 🙂

    • Antyweszka
      Posted at 22:48h, 11 maja Odpowiedz

      Nie ukrywam, że to reklama, promuję świetne produkty, a zasugerowałaś, że wciskam kity i zmyślam. To pierwszy taki wpis, do czego tu przywykać?

  • Aśka
    Posted at 20:23h, 11 maja Odpowiedz

    Świetny wpis, już go druknęłam, żeby mieć pod ręką, kupuje olejki od KEJa i wprowadzam dalsze zmiany. Dziękuję!
    W ogóle mam dziś super Antyweszkowy dzień, bo w końcu po wielu próbach udała mi się pasta cukrowa- oczywiście robiona według Twoich wskazówek . Z radości, nie czekając na wieczór zabrałam się za nogi, ale nie uwzględniłam faktu, że sprawa może okazać się mega interesująca dla mojego 10 miesięcznego syna. Przynajmniej odbyliśmy lekcję plastyki, a młodemu będę opowiadać, że jego pierwszą plasteliną była pasta cukrowa matki 😉
    Blog jest pyszny. Żal, że poznałam go dopiero 2 miesiące temu, ale nadrabiam w każdej wolnej chwili. Pozdrawiam!

    • Antyweszka
      Posted at 22:51h, 11 maja Odpowiedz

      Matka! Chyba właśnie wymyśliłaś jadalną plastelinę! <3

  • oretavia
    Posted at 15:36h, 11 maja Odpowiedz

    Dziękuję Ci za ten wpis, Antyweszko. Od dwóch jestem fanką olejku z drzewa herbacianego i wiele razy miałam ochotę popróbować innych olejków eterycznych, ale wybór jet duży i każdy ma całą listę wspaniałych właściwości, więc wciąż odkładałam decyzję na później. A teraz mam kilka inspiracji od Ciebie, sklep KEJ też jest fajny – bo polski, olejki niedrogie no i wszystko w jednym miejscu. Zamówienie poszło 🙂
    PS czekam na druga część wpisu o butach, bo mam jedną parę, której miałam się pozbyć, ale przywróciłaś mi nadzieję, że może coś się z nich da zrobić.

    • Antyweszka
      Posted at 18:11h, 11 maja Odpowiedz

      Super! 🙂 Będziesz zadowolona 🙂 A wpis o butach ukaże się w przyszłym tygodniu 🙂 Też już nie mogę się doczekać, bo buty wyszły cudne <3

  • Agnieszka
    Posted at 08:52h, 11 maja Odpowiedz

    Cały czas myślałam nad ulepszeniem dezodorantu i mam podpowiedź! Zastanawiałam się też czym zastąpić pastę do zębów- skorzystam z podpowiedzi 🙂 A dołączając do wątku naturalnych kosmetyków polecam czarne mydło i rękawicę kessa do peelingu ciała- efektem jest wspaniale miękka i odświeżona skóra. Metoda trochę pracochłonna, bo trzeba najpierw rozgrzać skórę ciepłym prysznicem, później się namydlić, odczekać chwilę i dopiero wymasować rękawicą, która delikatnie usuwana martwy naskórek i spłukać pozostałość mydła, ale efekt jest na tyle „spektakularny”, że warto raz w tygodniu poświęcić 20 minut 🙂

    • Antyweszka
      Posted at 09:09h, 11 maja Odpowiedz

      A wiesz, że czarne mydło to to samo co szare mydło, tylko z dodatkiem oliwek? 🙂 To właśnie jest mydło potasowe. Takiego używam, ale niestety nie można go kupić w drogerii ani żadnym sklepie wielobranżowym 🙁 Czasem się trafi w sklepach z niemiecką chemią i kosztuje 2 zł 😉

      • Agnieszka
        Posted at 08:55h, 05 czerwca

        Mam zapłon jak niemiecki niewypał 🙂 dopiero w piątek jak myłam głowę doszło do mnie że mogę umyć czarnym mydłem! Dzięki Antyweszko!

      • Antyweszka
        Posted at 13:49h, 05 czerwca

        A i owszem 🙂 Jak najbardziej potasowe i jak najbardziej oczyszczające 🙂

  • Lena
    Posted at 05:46h, 11 maja Odpowiedz

    Hehehehe też trzymam nogi w zamrażaczu stóp 🙂 Boski wpis!

    • Antyweszka
      Posted at 09:10h, 11 maja Odpowiedz

      I dlaczego faceci zawsze mają ciepłe? 😉

  • Innna
    Posted at 21:23h, 10 maja Odpowiedz

    Kurczę, niestety, ale ten post jest tak mało wiarygodny a tak bardzo komercyjny. Prezentujesz swoją pielęgnację i NAGLE, OCH! Wszystkie olejki pochodzą z jednej dystrybucji. I używasz TYLKO olejków. Ja rozumiem współpracę, ale to jest tak sztuczne i nachalne, że aż nie pasuje do Ciebie. Po prostu tracisz na wiarygodności.

    • Antyweszka
      Posted at 22:13h, 10 maja Odpowiedz

      I chciej tu człowieku wesprzeć polską firmę produkcyjno-handlową z Wieliczki, która nie jest w ogóle znana, a oferuje świetnej jakości produkty… Dzięki wielkie…

    • Lena
      Posted at 06:11h, 11 maja Odpowiedz

      Innna ja tu widzę pierwszy raz kosmetyki na tym blogu i od razu takie teksty :// Ale masz ból siedzenia ://

      • Antyweszka
        Posted at 09:13h, 11 maja


        Lena,
        Ojtam 😉 Po prostu nie napisałam ile razy odmawiałam reklamy kosmetyków przez te osiem lat i ktoś chyba pomyślał, że biorę co wpadnie 😉

  • Joanna
    Posted at 20:20h, 10 maja Odpowiedz

    Uwielbiam Ciebie i Twoje pomysły, zawsze z niecierpliwością czekam na kolejny. Staram się być eko(-sreko) ale jeszcze długa droga przede mną, bo mam trochę opornego męża na eko ale działam. Pozdrawiam Cię serdecznie!

    • Antyweszka
      Posted at 22:13h, 10 maja Odpowiedz

      Ja też mam opornego męża 😉

  • Asia
    Posted at 17:48h, 10 maja Odpowiedz

    Dlaczego zrezygnowałaś z mycia sodą?

    • Antyweszka
      Posted at 19:01h, 10 maja Odpowiedz

      Napisałam przecież 😉 Niedługo napiszę o tym więcej w mojej rozmowie ze stylistą fryzur, Jackiem Kudelskim 🙂

Post A Comment