DIY podkładka pod mysz :)

Arbuzowa, letnia, kolorowa… Wakacyjne DIY i samoprzylepne wynalazki, które ułatwią Wam życie <3

Ten instruktaż powstał w 2015 roku, krótko po tym, jak kupiłam sobie niezniszczalną podkładkę pod mysz (na laptopach pracuję praktycznie od początku istnienia tego bloga, ale touchpada nie używam nigdy… Denerwuje mnie i za nic się nie przestawię, uważając, że prostokącik ten służy co najwyżej do zabawy, a nie do normalnej pracy, no! I bez urazy mi tu – Wy macie zwinniejsze i sprytniejsze palce). Podkładka owszem, niezniszczalna była (i pasowała do wystroju miejsca pracy, które wcześniej było po prostu fotelem z podstawką na kolanach), ale również dostarczała niezapomnianych wrażeń (rysowała biurko, wydając przy tym dźwięki przypominające drapanie paznokciem po tablicy i potem powtórka, gdy pod mysz dostały się paprochy – brrr…).

Bezprzewodową mysz położyłam tu tylko po to, żebyście sobie nie pomyśleli, że jestem jakaś totalnie archaiczna (widzicie jak się kiedyś przejmowałam wszystkim?) Prawda jest taka, że myszy z ogonkiem nic nie zastąpi i koniec (każdy wie, że bezprzewodowa przerywa i spóźnia nawet na nowiutkiej baterii!) Moja ulubiona (z lewej) na bank ma więcej niż 10 lat, przez ten kabel spadła na podłogę już chyba z milion razy, ale nic jej się nie stało i działa jak talalalala!

DIY podkładka pod mysz

/Uwaga – teraz będzie mały flashback – ten instruktaż powstał dwa lata temu. Nie został opublikowany, bo wtedy uznałam, że to za łatwe na bloga. I jaki z tego morał? Jeśli coś jest głupie, ale działa… Podkładka po tej przeróbce służy mi do dziś (oprócz niej, z projektów pokazywanych na blogu, których używam niezmiennie od lat, jest jeszcze ten pokrowiec. Po prostu kocham!). W mojej nowej podkładce, ta tkanina rozwiązała wszystkie problemy – nie przemieszcza się po biurku, nie rysuje i nie wydaje żadnych denerwujących dźwięków.

A przykleiłam ją klejem w sztyfcie! Wiedzieliście, że ten klej nadaje się do tkanin? Można nim podkleić zasłony, nakleić naszywki i można to nawet prać (w 30 stopniach)! Zaczynamy od nałożenia kleju na podkładkę.

Przyklejamy tkaninę (najlepsza jest bawełna – użyłam bawełny z domieszką streczu), wycinamy zostawiając 2-3 cm przy krawędzi i wycinamy ząbki.

Krawędzie podkładki smarujemy klejem i składamy ząbki do środka, lekko naciągając.

Trzeba trochę poczekać aż klej złapie, ale to i tak banalny patent. I jaki funkcjonalny! Materiałowe ząbki zapobiegają przesuwaniu się podkładki po biurku. Myszy optyczne świetnie radzą sobie na podłożu z tkaniny… Same plusy.

I używałabym jej nadal, ale ta krateczka po prostu mi się znudziła. A że kiedyś dorwałam w biedrze obrus w arbuzy (a ileż się go naszukałam w domu, grzebiąc po szafach i wypytując męża czy nie wie gdzie zaginął mój obrus w ananasy!? Gdy go wreszcie znalazłam, mój mąż po prostu zwątpił… Ananasy)…

A zatem, proszę Państwa – tak według mnie wyglądają ananasy:

Aby wykonać to wakacyjne DIY (wreszcie macie czas na przeróbki! Yay!), wystarczy powtórzyć cały proces, ale chcę Wam pokazać jeszcze dwa inne wynalazki, które Wam w tym pomogą (i które wnoszą do świata klejów i taśm, zupełnie nową jakość!).

Czy jesteś już zmęczony klejem, który brudzi?

Przedstawiamy – innowację!

/Dobra, koniec tych telezakupów… Na pierwszy ogień idzie klej w stemplu (dzięki tesa® za przysyłanie mi tych wynalazków!). Działa jak pieczątka. Wystarczy jedno naciśnięcie [cyk!] i klej nałożony. Żadnego brudzenia, żadnego czekania aż wyschnie. Wiem, że Wam się spodoba… Wiem, że pracujecie za biurkiem… Wiem, że czytacie mnie w pracy (największy ruch na blogu, odbywa się w godzinach 10-14. Ha! Przejrzałam Was!).

I jeszcze jeden wynalazek – klej w taśmie. Pamiętacie z podstawówki te korektory, które nie brudziły i nic a nic nie śmierdziały? (mama mi go kupiła dopiero po wielkim wypadku w szkole, gdy to wylałam sobie korektor na moje najukochańsze czarne getry w kropeczki i róże. Niestety ten cudny miszmasz nie podźwignął białych plam z korektora i musiałam wyrzucić ukochane spodnie). Klej w taśmie działa dokładnie tak jak tamten korektor, a do tego wejdzie w każdy zakamarek, jak np najmniejsze fragmenty tkaniny.

Rolujemy i to wszystko! Pozostało już tylko zakryć postrzępione krawędzie kółkiem wyciętym z winylu i podkładka gotowa. Niezależnie od tego jaki sposób klejenia wybierzecie, zapowiada się świetna zabawa na wakacyjne popołudnie (a po urlopie/wakacjach zabieramy zabawki do pracy/szkoły <3

No kto by nie chciał poczuć lata z taką podkładką przy komputerze?

W ananasy… <3

A gdy już tkanina w ananasy się znudzi, zawsze można wymienić na arbuzy…

Dajcie znać czy spotkaliście się już z takimi innowacjami w świecie materiałów samoprzylepnych. Ja trochę żałuję, że nie miałam tego pod ręką gdy robiłam zaproszenia ślubne… Jak pomyślę, że mogłam uniknąć brudzenia się klejem, czekania aż wyschnie i narzekania na pofalowany od wilgoci kleju papier, to normalnie no…

Buziaki :*

/Partnerem wpisu jest marka tesa®. Serdecznie dziękuję Wam za wspieranie firm sympatyzujących z Antywieszakiem.

PS

Od tygodnia nie działa mi konto na Facebooku na żadnym komputerze. Posty mogę publikować tylko z telefonu, więc pewnie będą nieco uboższe w banerki czy zdjęcia. Gdyby ktoś potrafił mi pomóc, byłabym bardzo wdzięczna.

Tak wygląda strona po zalogowaniu, nawet gdybym się zalogowała w Honolulu:

Antyweszka
antywieszak@gmail.com

Ja tu jestem małym drzewkiem, a to są moje małe owoce... Jeśli są przeciętne lub złe, po prostu je tu zostaw... Ale jeśli są dobre i inspirujące, proszę podaj je dalej, abym mogła rosnąć i przynosić Ci coraz lepsze <3 "Nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg" /1Kor.3.7

14 komentarzy
  • Magdalena Urbańczyk
    Posted at 09:26h, 12 lipca Odpowiedz

    Świetna podkładka! Taka odświeżająca 🙂

  • Joanna (Koneserka Czekolady_
    Posted at 15:46h, 04 lipca Odpowiedz

    Nie ma to jak proste i szybkie DIY. Też mam tak czasami, że coś przygotowuję i się zastanawiam, czy to nie za proste na tutorial. Zauważyłam jednak, że ludzie właśnie częściej wracają po takie łatwe patenty 🙂

    • Antyweszka
      Posted at 20:27h, 04 lipca Odpowiedz

      A to mi się ciągle zdarza 😛 Ja myślę – meh… A Puchałki – łał! 😀

  • Holly
    Posted at 01:04h, 28 czerwca Odpowiedz

    U mnie na odwrót — przyszły mąż kiedyś w sklepie z niesamowicie poważną miną pytał, czy kupimy te cytryny, wskazując na… banany. Miny ludzi wokół — bezcenne, bo kompletnie nie próbowałam go nawet poprawiać :D.

    Co do myszek: jestem z tych dziwaków, co to praktycznie sama klawiatura. Gdzieś na 5 roku studiów zorientowałam się, że tak mi najprościej pracować, bo skróty klawiaturowe praktycznie „wchodzą w palce” i zupełnie się nie rozpraszam w porównaniu do zmieniania myszka(touchpad)–klawiatura. Narzeczony początkowo musiał się nauczyć, jak się obsługuje mój system :D.

    • Antyweszka
      Posted at 07:35h, 28 czerwca Odpowiedz

      Jak mój mąż się tak pomyli to mówi, że niczego mu nie udowodnię 😛 Ty miałaś świadków 🙂 Podziwiam skill w klikaniu 😉

  • Paulina
    Posted at 18:12h, 27 czerwca Odpowiedz

    bardzo spoko pomysł 🙂 kleju w sztyfcie do tkanin jeszcze nie widziałam, muszę zakupic 🙂
    milego wieczoru!!!

  • Pati
    Posted at 13:58h, 27 czerwca Odpowiedz

    Ano przejrzałaś 😀

    • Antyweszka
      Posted at 14:28h, 27 czerwca Odpowiedz

      Hehhhehe😎

  • Siss
    Posted at 13:22h, 27 czerwca Odpowiedz

    A mógł się Mąż domyśleć – to i to owoc i na tę sama literę się zaczyna nazwa:-) rozumiem, gdybyś szukała obrusa w powiedzmy buraczki albo w zwierzątka. Czy ten „pieralny” klej działa na wszystkie tkaniny?

    • Antyweszka
      Posted at 14:30h, 27 czerwca Odpowiedz

      Na opakowaniu jest rysunek koszulki i informacja, że można prać ręcznie w 30 stopniach. Trzeba sprawdzać 😉

  • Kamila
    Posted at 12:44h, 27 czerwca Odpowiedz

    Dopiero po chwili (dłuuuuuugiej chwili) zaskoczyłam, że te ananasy to arbuzy…. Tia

    • Antyweszka
      Posted at 14:31h, 27 czerwca Odpowiedz

      Piona!😂

  • ehehehe
    Posted at 12:21h, 27 czerwca Odpowiedz

    Ananasy XD

    • Antyweszka
      Posted at 12:23h, 27 czerwca Odpowiedz

      Husband’s Patience 🙂

Post A Comment